plakat1mCzteroosobowa rodzina mieszkająca w jednym z bloków przy ulicy Grunwaldzkiej w Bielsku-Białej może mówić o dużym szczęściu.

Dzisiaj w nocy straż pożarną zaalarmowała mieszkanka wyżej wspomnianego bloku, którą zbudził sygnał czujnika tlenku węgla. Kobieta od razu wezwała straż pożarną. Strażacy dokonali pomiarów, i jak się okazało w mieszkaniu faktycznie stwierdzono występowanie śmiertelnego gazu. Strażacy w związku z podejrzeniem, iż źródło emisji czadu może pochodzić z innego mieszkania podjęli decyzję o sprawdzeniu wszystkich 19 mieszkań w dziesięciokondygnacyjnym budynku. W lokalu poniżej mieszkania, w którym włączył się czujnik stwierdzono wysokie stężenie tlenku węgla. Z wywiadu przeprowadzonego z lokatorami wynikało, że dwuletnie dziecko źle się czuje i ma objawy wymiotne - wezwano pogotowie ratunkowe, które zabrało całą czteroosobową rodzinę na obserwację do szpitala.

W tym przypadku czujnik czadu przyczynił się  do uratowania życia ludzkiego. Rodzina u której stwierdzono wysokie stężenie tlenku węgla nie miała pojęcia, co jest przyczyną złego samopoczucia ich dwuletniego synka, gdyby nie detektor czadu i gruntowne sprawdzenie wszystkich mieszkań przez strażaków mogłoby dojść do tragedii.

Pamiętajmy, że osoba, która ulega zatruciu czadem staje się apatyczna. Bardzo często przestaje racjonalnie reagować na sytuację. Dlatego tak ważne jest instalowanie czujników tlenku węgla. Sygnał dźwiękowy z tego urządzenia pozwoli nam w porę opuścić zagrożone pomieszczenie. Gdy uruchamia się alarm z czujnika, należy natychmiast otworzyć okna i wyjść na zewnątrz, a następnie skontaktować się z kominiarzem i zarządcą budynku. Koszt zakupu takiego urządzenia to kilkadziesiąt złotych. To jest mała inwestycja w duże bezpieczeństwo.